poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Na arenie

Wybrałyście bramę prawą.

Opuściłeś mrok namiotu i zalewa cię oślepiające światło. Pod stopami masz piasek, jakbyś z ciemnego namiotu króla Baltazara wyszedł na jasną pustynię.
Kiedy twoje oczy przywykną do światła, zobaczysz, że nie jesteś na pustyni, tylko na niewielkiej kwadratowej arenie d walki byków, o boku około dziesięciu metrów.
Arena jest niewielka, ale nie można tego samego powiedzieć o drzemiącym na niej byku. Jest to potężne bydlę ważące ponad pięćset kilogramów, o ogromnych, ostro zakończonych rogach.
- Kolejny przeciwnik Alicji - mówi za twoimi plecami jeden z chochlików, które wyszły za tobą z namiotu.
- A jaki niebezpieczny - dodaje drugi.
Jakby na potwierdzenie tych słów, byk podnosi się, sapie groźnie i patrzy w twoim kierunku.
Przed sobą masz ściankę, za którą możesz się schować, zaatakowany przez byka, z lewej strony drugą. Ale tylko za północną znajduje się wyjście. Za ścianką po wschodniej stronie wyjście prowadzi donikąd.

labir intro:
Wybierasz ściankę przed sobą.
Wybierasz ściankę z lewej.
Możesz też zostać na arenie i przez chwilę powalczyć z bykiem.

niedziela, 18 kwietnia 2010

Czarny Król

Wybrałyście bramę na prawo.

Wchodzisz do kwadratowego namiotu o boku około dziesięciu metrów, jednego z tych wielkich namiotów rozbijanych przez Beduinów na pustyni. W środku panuje niemal kompletny mrok i kiedy twoje oczy umysłu przyzwyczają się do ciemności, zobaczysz śpiącego na poduszkach króla Baltazara. Domyślasz się, że to on, po koronie i kosztownych szatach; zresztą król ma ciemną skórę. Podchodzisz do śpiącego.
Król budzi się i lekko unosi. Strzela z palców i wszystkie świece dwudziestoramiennego świecznika zapalają się naraz, jak za sprawą magii. W ich mdłym, chybotliwym świetle wyraźniejsze stają się setki zabawek obok króla, a także on sam, spoglądający na ciebie z uśmiechem. Biel jego zębów kontrastuje z kolorem skóry i czernią szat. Wszystko, co ma na sobie, jest czarne, nawet błyszcząca korona.
- Zdumiewa cię kolor mej korony? - pyta, przyglądając ci się z uwagą. - Nigdy nie słyszałeś o czarnym złocie? - śmieje się.
Chochliki weszły do namiotu razem z tobą, ale nie mają odwagi podejść bliżej.
- Nie rób takiej wystraszonej miny – ciągnie Baltazar. - I nie dziw się, że cię widzę. Inni nie widzą, ale ja, jak wiesz, jestem magiem. Wiesz pewno także, że uwielbiają mnie wszystkie dzieci. Wszystkie, oprócz Alicji, która chce ze mną skończyć. Chyba nie zamierzasz jej pomagać, prawda? Z pewnością nie. Jakżebyś miał mi się przeciwstawić? Skoro mam właśnie dla ciebie trzy wspaniałe prezenty. Oto one. - Czarny król wskazuje na stos pudełek piętrzący się obok niego, po jego prawej stronie. Są to wielkie kartonowe pudła owinięte w błyszczący, kolorowy papier. Na trzech z nich widnieje twoje imię. Jedno owinięte jest w papier złoty, drugie srebrny, a trzecie połyskliwy czarny. - W pudle złotym znajduje się najcenniejszy podarek, o jakim kiedykolwiek marzyłeś. W srebrnym – najpiękniejszy. A w czarnym – najbardziej nieodgadniony. Skup się przez kilka chwil, nim ruszysz dalej. Zastanów się, o jakim najcenniejszym prezencie zawsze marzyłeś, o jakim najpiękniejszym i jakim najbardziej nieodgadnionym. Jednym ograniczeniem jest fakt, że muszą się mieścić w kwadratowych pudłach wielkości pół metra.
Otwórz pierwsze pudło, to w złotym papierze. Przy odrobinie wysiłku zdołasz ujrzeć w środku oczyma umysłu, najcenniejszy prezent, o jakim kiedykolwiek marzyłeś.
Otwórz drugie pudło, w srebrnym papierze. W świetle świec zobaczysz tam najpiękniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek pragnąłeś posiadać.
Otwórz trzecie pudło, zawinięte w czarny papier. W środku znajduje się przedmiot twoich najskrytszych pragnień.
- Jak wiesz, jestem czarodziejem – mówi Baltazar – i mogę sprawić, że zabierzesz te dary ze sobą, do swojego świata. Przyłącz się do mnie.
Po tych słowach król, wsparty na jedwabnych poduszkach, zapada w głęboki sen.
W namiocie są dwie bramy: jedna po twojej prawej, druga po lewej stronie (oprócz tej, przez którą właśnie wszedłeś, za tobą). Wyjdź tą, która najbardziej zbliży cię do celu.

labir intro:
Wybierasz bramę prawą.
Wybierasz bramę lewą.

piątek, 16 kwietnia 2010

Biały Królik

Wchodzisz do jasnej kwadratowej sali długości i szerokości około dziesięciu metrów. Na podłodze, na pięknym, jasnozielonym trawniku, śpi królik w marynarce i kamizelce.
Dwa chochliki idą za tobą. Żółtobrody podchodzi do królika i krzyczy mu prosto w ucho:
- Zbudź się!
Biały Królik podrywa się jednym skokiem, przestraszony. Wyciąga z kieszeni kamizelki stary zegarek z dewizką i patrzy, która godzina.
- Co się dzieje? - pyta z niepokojem. - Czy już czas na mnie?
- Nie, nie - uspokaja go Białobrody. - Musisz tylko powiedzieć naszemu przyjacielowi (lub przyjaciółce - nie wiemy, czy to chłopiec czy dziewczynka), jak się dostać do Alicji.
- Komu? - pyta Biały Królik rozglądając się dookoła. - Nie widzę nikogo.
- Jasne - odpowiada Białobrody. - To umysł człowieka ze świata Świata Dotykalnego, który czyta tę książkę.
- Jaką książkę? - dopytuje się Królik.
- Książkę, która mówi o nas i o Pałacu o Stu Bramach oraz o walce Alicji i jej przyjaciół z...
- Nawet o tym nie wspominaj! - przerywa mu Królik. - Tak, już widzę. A raczej: nie tyle widzę, ile wyczuwam obecność. No więc dobrze, Alicja znajduje się po stronie północno-wschodniej.
- To już wiemy - stwierdza Białobrody. - Ale którą drogą do niej dotrzeć?
- Najpierw musicie iść na północ, potem na wschód - odpowiada Królik.
- Też mi pomoc - prycha Białobrody. - Mając takich sprzymierzeńców, Alicja na pewno da sobie radę. Prawdziwy dżentelmen z ciebie.
- Nie jestem dżentelmenem, mimo eleganckiego stroju - odcina się Królik. - Mój udział ogranicza się do czegoś bardzo skromnego: jestem zwykłym pionkiem. I zaraz znowu zasnę, bo taka jest właśnie moja rola w tej chwili. - To mówiąc, Biały Królik kładzie się znów na trawniku i głęboko zasypia.
- Więc na północ - powtarza Żółtobrody...

labir intro:
Stoisz tyłem do bramy, przez którą wszedłeś.
Uważasz, że brama na północ znajduje się na prawo od ciebie.
Uważasz, że jest przed tobą.

Książki-bramy

Wybrałyście bramę na wprost. (Proszę się tylko nie zrażać, że nikt się z wami nie zgadza i grać dalej!)


Otwierasz bramę przed sobą i wchodzisz do mrocznej biblioteki. Pod wszystkimi ścianami kwadratowego pomieszczenia o boku około dziesięciu metrów stoją wysokie aż do sufitu półki z książkami, a na środku stół do czytania. Rozczochrany krasnoludek ze szczeciniastą rudą brodą czyta grubą księgę przy świetle świecy.
Kiedy wchodzisz podnosi wzrok znad książki i pyta:
- Kto tam łazi?
Dwa krasnoludki w spiczastych czapkach wpadają do biblioteki.
- To duch - woła jeden.
- Gość ze Świata Dotykalnego - dodaje drugi.
- Dwa razy dwa? - pyta rudy krasnoludek.
- Cztery - odpowiadają chórem dwaj pozostali.
- A więc to prawda... Tak, już wyczuwam twoją obecność - mówi bibliotekarz, patrząc w twoim kierunku. - Dziwisz się pewno, że spytałem twoich towarzyszy, ile jest dwa razy dwa, ale to są chochliki i chciałem sprawdzić, czy nie kłamią. Być może nie znasz chochlików...
W tym momencie oba wspomniane chochliki przerywają krasnoludkowy nucąc:

Czy znasz chochliki,
sprytne ludziki,
co albo kłamią,
albo też wcale
kłamstw nie uznają -
to ci mądrale?...


- Otóż to - ciągnie bibliotekarz. - Chochliki dzielą się na dwie grupy: prawdomównych i łgarzy. Pierwsi zawsze mówią prawdę, drudzy - zawsze kłamią. I nie sposób ich odróżnić z wyglądu. No ale dobrze, cóż cię tu sprowadza, gościu ze Świata Dotykalnego?
- I po co pytasz? Wiesz doskonale, że nie może mówić - komentuje jeden z chochlików.
- Po to, żebyście wy mi odpowiedzieli - śmieje się rudy krasnoludek. - Założę się, że podglądaliście.
- On czyta jedną z książek-bram - odpowiada drugi chochlik. Są niemal identyczni; różnią się tylko tym, że jeden ma brodę żółtawą, drugi zaś śnieżnobiałą.
- Zamierza zbudzić Alicję - dodaje ten z żółtawą brodą.
- Skąd wiecie? - pyta bibliotekarz.
- Kapelusznik poprosił go o pomoc - odpowiada chochlik białobrody.
- A skąd wiecie, ze ten duch ze Świata Dotykalnego posłucha Kapelusznika? - docieka rudy krasnoludek.
- Bo wyczuwamy jego zainteresowanie i jego chęci - odpowiadają chórem chochliki.
- Świetnie - kiwa głową bibliotekarz. - W takim razie witamy w bibliotece - mówi, zwracając się do ciebie. -Znajdziesz tutaj książki-bramy - takie jak ta, którą właśnie czytasz (przypominam, że jest to gra na podstawie książki :] ) - zdolne połączyć czytelnika ze Światem Niedotykalnym.
- On nie wie, co to jest Świat Niedotykalny - wtrąca chochlik białobrody.
- Czujemy jego niepewność - zauważa drugi.
- Nikt nie wie, co to jest Świat Niedotykalny - wzrusza ramionami rudowłosy.
- Coś jednak wiemy - oponuje Białobrody.
- Naturalnie -przyznaje bibliotekarz. - Wiemy, że Świat Niedotykalny powstaje w myślach tych. którzy czytają określone książki lub słuchają pewnych historii. Nie wiemy jednak, jak to się dzieje, ani dlaczego.
- Niektórzy sądzą, że to czysta magia - dopowiada Żółtobrody - i że czarnoksiężnik z Oz stworzył Świat Niedotykalny.
- Pamiętacie, co mówiłem na temat magii - replikuje bibliotekarz. - "Magia" jest słowem, którego ludzie używają czasem na określenie tego, czego nie rozumieją.
- A ty rozumiesz Świat Niedotykalny? - pyta go Białobrody.
- Nie do końca, mam jednak swoją teorię...
- Wyłóż nam ją! - wykrzykują chórem chochliki.
- Zgoda. Otóż sądzę (i nie pytajcie mnie na jakiej podstawie, teraz wam tego nie wyjaśnię, ale nie jest to nieuzasadnione), że Świat Niedotykalny powstaje dzięki pewnemu urządzeniu...
- Urządzeniu? - dopytują się chochliki.
- Tak, ogromnemu komputerowi. Grupa uczonych próbowała skonstruować maszynę zdolną odczytywać ludzkie myśli. Okazało się, że umysł jest zbyt skomplikowany i nieuporządkowany, i nic z tego nie wyszło. Niemniej uczeni odkryli, że kiedy człowiek czyta pewne książki lub słucha pewnych historii, jego umysł uspokaja się i porządkuje, a wtedy fale mózgowe można odebrać i nagrać, tak jak program telewizyjny. Uczeni skonstruowali maszynę do odczytywania myśli czytelnika, umieścili anteny w całym Świecie Dotykalnym i zaczęli nagrywać myśli i uczucia milionów czytelników. I z całego tego nieustannie pobieranego materiału urządzenie to generuje Świat Niedotykalny. Dla mieszkańców Świata Dotykalnego jest on światem wirtualnym, dla nas - bardziej realnym niż ich własny.
- A te książki...? - zagaduje Żółtobrody.
- Książki - odpowiada rudy krasnoludek, wskazując szerokim gestem półki, zakrywające ściany sali - to książki-bramy, które nie tylko łączą Świat Dotykalny ze Światem Niedotykalnym, ale w swoim czasie posłużyły do zbudowania naszego świata. Są tutaj Przygody Alicji w Krainie Czarów, Czarnoksiężnik z Krainy Oz, Pinokio, Piotruś Pan, Przygody Tomka Sawyera, Księga dżungli, Wyspa skarbów. I oczywiście zbiory cudownych baśni braci Grimm, Perraulta, Andersena...
- Nie całkiem to pojmuję - drapie się w głowię Białobrody.
- Nikt tego do końca nie pojmuje - pociesz go bibliotekarz, uśmiechając się.
- A ja właściwie wolę nie rozumieć- ucina Żółtobrody. - Jeśli to, co mówisz jest prawdą, w rzeczywistości nie istniejemy; jesteśmy tylko produktem aktywności umysłowej mieszkańców Świata Dotykalnego. Straszne!
- Gdybyś nie istniał, nie mógłbyś się zastanawiać nad własnym istnieniem - śmieje się rudy. - Kury wykluwają się z jajek złożonych przez inne kury. A drzewo czereśniowe wyrasta ze zwykłej pestki czereśni. Ziarnkiem, które dało początek naszemu istnieniu (w każdym razie ja tak uważam), była aktywność myślowa innych osób, tak; tyle że potem rośliśmy i rozwijaliśmy się w obwodach wielkiej maszyny, aż staliśmy się niezależnymi indywidualnymi osobnikami, tak samo jak pestka czereśni rośnie na nawożone glebie, by przeobrazić się w nowe drzewo.
- I istnielibyśmy dalej, nawet gdyby mieszkańcy Świata Dotykalnego przestali opowiadać bajki i czytać książki? - pyta Białobrody z troską w głosie.
- Naturalnie, że tak - odpowiada bibliotekarz. - Jednak jeśli mieszkańcy Świata Dotykalnego będą czytać, nasz świat będzie się bogacić poprzez ich wkład. I ożywiać dzięki ich wizytom - dodaje patrząc w twoim kierunku, choć cię nie widzi.
- Właśnie, nasz gość musi ruszać dalej - mówi Żółtobrody. - Trzeba obudzić Alicję.
- Prawda, prawda - przyznaje bibliotekarz. - Życzymy miłego pobytu wśród nas.
To powiedziawszy naciska guzik, na skutek czego jedna z półek na lewej ścianie (stoisz tyłem do ramy, przez którą wszedłeś) powoli się przesuwa.
Nie widzisz innego wyjścia, więc będziesz musiał pójść tamtędy.

czwartek, 15 kwietnia 2010

Szalony Kapelusznik

Wybrałyście drzwi z prawej.

Otwierasz drzwi z prawej strony i wchodzisz do wielkiego kwadratowego salonu-jadalni, długości i szerokości około dziesięciu metrów. W każdej ze ścian znajdują się jedne drzwi. Wszystkie są identyczne (przez jedne właśnie wszedłeś). Na środku salonu widzisz długi stół, a na nim tace z ciasteczkami, słoiki konfitur, imbryk z herbatą... Przy stole siedzi dziwaczny osobnik, który -jeśli czytałeś Przygody Alicji w Krainie Czarów (jeśli nie,musisz to uczynić niezwłocznie; lektura tej książki jest absolutnie konieczna [moja rada - jeśli nie macie tej książki przeczytajcie streszczenie np. na wikipedii] ) - wyda ci się znajomy: Szalony Kapelusznik. Gdy się odrobinę wytężysz, ujrzysz oczyma umysłu jego olbrzymi filcowy kapelusz z przypiętą karteczką, na której napisane jest In this style 10/6.
Kapelusznik siedzi zupełnie nieruchomo i kiedy podejdziesz bliżej, zrozumiesz dlaczego: śpi głęboko.
Stoisz odwrócony plecami do drzwi, przez które wszedłeś. Przez drzwi naprzeciwko wchodzi krasnoludek w czerwonej spiczastej czapeczce, przez drzwi z lewej drugi.
- Kapelusznik zasnął - mówi jeden z nich.
- Pomalujemy go na czerwono? - pyta drugi.
- To byłoby nawet zabawne - odpowiada pierwszy - ale on może się w każdej chwili obudzić. O, przyszedł duch - dodaje wskazując w twoim kierunku.
I rzeczywiście, Kapelusznik budzi się z przeciągłym i głośnym ziewaniem. Rozgląda się dookoła zdezorientowany, ale nie zauważa nikogo, bo oba krasnoludki zdążyły się schować pod stołem. Przeciera oczy i zwraca wzrok w twoją stronę.
- Nie widzę cię, ale wiem, że tam jesteś - mamrocze niewyraźnie, pewnie dlatego, że ma jeszcze w ustach ciasteczka. - Musisz nam pomóc - dorzuca po chwili. - W Pałacu o Stu Bramach wydajemy bitwę. Pięciu na trzech. Jest nas już pięcioro, ale druga strona jest silniejsza, mimo że jest ich zaledwie troje. Wszyscy ośmioro śpimy. Walczy zawsze tylko jeden, raz z jednej drużyny, raz z drugiej, i tak aż do końca bitwy. Teraz powinna wkroczyć do akcji Alicja, ale pewno wciąż śpi. Śpi podwójnie, to znaczy: nie tylko śpi i śnimy jej się my - bo jak wiesz, Kraina Czarów jest snem Alicji - ale śni, że śpi, i w swoim śnie powinna się obudzić. Teraz jest jej kolej. Powinna przystąpić do walki, bo w przeciwnym razie... Musisz znaleźć Alicję i ją obudzić, ale nie do końca: inaczej przestanie śnić i wszyscy znikniemy. Musisz obudzić Alicję, która śni się Alicji. Wydaje się to bardzo zagmatwane, ale jest dziecinnie proste, ponieważ skoro ty jesteś duchem i przebywasz w tym miejscu jedynie w myślach, nie możesz obudzić Alicji ze Świata Dotykalnego, tylko tę, która jest tutaj, mianowicie nie Alicję śniącą, tylko Alicję śnioną... Sam się gmatwam, ale to w rzeczywistości naprawdę proste: idź w kierunku północnego skrzydła Pałacu, znajdź Alicję i obudź ją. Wiem, że przyszedłeś tutaj szukać skarbu, ale obudzić Alicję (Alicję śnioną) to najlepszy sposób, żeby go zdobyć; przekonasz się... - Kapelusznik zdejmuje ogromny filcowy kapelusz, pod którym pokazuje się korona z białego złota. - Poza tym rozkazuję ci to - dodaje. - W końcu jestem królem. - Co powiedziawszy, znów zapada w głęboki sen.
Musisz iść na północ. A skoro wszedłeś do Pałacu od strony południowej, którą bramą powinieneś wyjść?

labir intro:
Wybierasz bramę z prawej strony.
Wybierasz bramę z lewej strony.
Wybierasz bramę na wprost.

Wiszący ogród

Wybrałyście bramę lewą.

Czytając ten tytuł (czyli otwierając lewą bramę), myślisz być może o słynnych wiszących ogrodach Babilonu. To, co ujrzysz za bramą, jet jednak o wiele bardziej niezwykłe: to ogród odwrócony do góry nogami. Znajdujesz się w kwadratowej sali o takiej smej powierzchni jak poprzednia. Rośliny zwieszają się z niej z sufitu, a światło wydobywa się z wiszących punkcików w ciemnej podłodze, przypominającej rozgwieżdżone niebo.
Pośród wszystkich kwiatów w tej sali-oranżerii najbardziej rzuca się w oczy zawieszony po środku sufitu niczym żyrandol, wspaniały krzak róży, obsypany białym kwiatami.
W ścianie naprzeciw znajdują się drzwi. Otwierają się i wchodzi przez nie krasnoludek z drabiną.
W ścianie po prawej stronie są drugie drzwi. Otwierają się i wchodzi przez nie krasnoludek z pędzlem i kubełkiem czerwonej farby.
Pierwszy krasnoludek ustawia drabinę pod krzakiem i przytrzymuje ją obiema rękami. Drugi wspina się na drabinę i zaczyna przemalowywać białe róże na czerwono.
- Uważaj, pochlapiesz mnie! - krzyczy krasnoludek, który przytrzymuje drabinę.
- Czy to nie wszystko jedno, skoro i tak masz czerwoną czapkę? - śmieje si krasnoludek malujący.
- Tak, ale moja broda jest biała jak róże i nie chcę, żeby zmieniła kolor - protestuje krasnoludek stojący na dole.
Skądś znasz tę scenę. W jakiej książce dziewczynka przybywa do osobliwego ogrodu i widzi ludzików przemalowujących na czerwono białe róże? W Czarnoksiężniku z Krainy Oz czy w Przygodach Alicji w Krainie Czarów?

labir intro:
Jeśli uważasz, że w Czarnoksiężniku z Krainy Oz, otwórz drzwi przed sobą.
Jeśli uważasz, że w Przygodach Alicji w Krainie Czarów otwórz drzwi z prawej strony.

Oz

Wygrała brama zielona.

OZ

Słusznie wybrałeś i oto wchodzisz do Pałacu prze zieloną bramę (gdyby ta brama mówiła prawdę, mówiłyby ją obie, to zaś jest niemożliwe, ponieważ jedna kłamie. Taki był twój tok rozumowania, czy też wpadłeś na to przypadkiem?Na razie jesteś pogrążony w kompletnych ciemnościach (po otwarciu każdej z bram nic nie widać, żeby nikt, póki nie przestąpi progu, nie mógł byś pewien, czy u jego stóp nie zieje przepaść), jednak stopniowo wokół się rozjaśnia i widzisz że znajdujesz się w ogromnej kwadratowej sali długości około dziesięciu metrów, wyłożonej białym marmurem. Źródłem światła jest wielka lampa zawieszona pośrodku sufitu, świecąca niczym słońce.Pod lampą stoi tron z zielonego marmur, wysadzany drogimi kamieniami. Na tronie siedzi zaś olbrzymia łysa głowa bez tułowia.
- Jestem Oz wielki i straszliwy - mówi głowa - Nie odpowiadaj mi; i tak cię nie usłyszę, przecież jesteś tu tylko umysłem. Wyczuwam jednak twą obecność, ciekawość, zainteresowanie.Wiesz pewnie, że w Pałacu jest skarb nieocenionej wartości, rzekomo znajdujący się w głównej sali, ale to niemożliwe. Jeśli odgadniesz dlaczego nie może się znajdować w głównej sali, już go odkryjesz - i będzie twój. Pamiętaj jednak, że w Pałacu czeka wiele zasadzek i niebezpieczeństw. Chociaż nie możesz ponieść żadnego uszczerbku na ciele (wszedłeś tu tylko umysłem) i wolno ci opuścić Pałac w każdej chwili - wystarczy, że opuścisz bloga - twój umysł jest podatny na urazy: może odnieść niezauważalne rany albo utknąć w jakimś ciemnym kącie. Powodzenia gościu, ze Świata Dotykalnego. Albo raczej rozsądku i rozwagi.To powiedziawszy, ogromna głowa znieruchomiała.W dwóch ścianach sali z przodu i z lewej strony (w stosunku do wejścia które masz za sobą) znajdują się dwie bramy obie fioletowe. Podchodzisz do nich.

Na lewej jest napisane:

"CO NAJMNIEJ JEDNA BRAMA
PROWADZI DO SKARBU"


Na bramie z przodu:

"NIE PROWADZĘ DO SKARBU"

To, że obie bramy są tego samego koloru, oznacza, że albo obie mówią prawdę, alebo obie kłamią.

labir intro:
Otwierasz lewą bramę.
Otwierasz bramę przed sobą.

Pałac o Stu Bramach

PAŁAC O STU BRAMACH

Postanowiłeś ruszyć przed siebie i oto stoisz przed Pałacem o Stu Bramach. Jeśli się postarasz, zobaczysz oczyma umysłu dwie bramy: jedną niebieską, drugą zieloną.

Na niebieskiej umieszczona jest tabliczka:

"JEDNA Z DWÓCH BRAM
PROWADZI DO PRZEPAŚCI
BEZ DNA"


Natomiast na zielonej:

"TA BRAMA PROWADZI DO
PRZEPAŚCI BEZ DNA"


Bramy są różnego koloru, to zaś oznacza, że jedna kłamie, a druga mówi prawdę. Ty jednak nie wiesz (na razie), która jest zwodnicza, a która szczera. Pamiętaj: nie może być tak, że obie bramy mówią prawdę. I nie mogą obie kłamać. Na jednej napisana jest prawda, na drugiej fałsz. Masz do wyboru trzy możliwości:

Labir intro:
Wybierasz bramę zieloną.
Wybierasz bramę niebieską.
A jeśli nie decydujesz się otworzyć żadnej z bram (z obawy że spadniesz w straszliwą Przepaść bez Dna) wyjdź z tematu i spróbuj o nim zapomnieć.

Labir intro: Świat Niedotykalny

Labir intro:
Jeśli na wszystkie trzy pytania odpowiedziałeś twierdząco, możesz czytać dalej. W przeciwnym razie wyjdź tego tematu i do niego nie wracaj
Możecie się zastanowić i zmienić zdanie, ale to byłoby trochę nie w porządku.

Świat Niedotykalny

ŚWIAT NIEDOTYKALNY
Skoro odwiedziłeś ten blog, wszedłeś jakkolwiek tylko umysłem, na inny poziom rzeczywistości. Twoje ciało wciąż tkwi wygodnie w Świecie Dotykalnym, ale część twojego umysłu jest już tutaj i jeśli będziesz czytać dalej, zagłębisz się w obszary pełne niespodzianek i przygód, a także niebezpieczeństw.
Blog ten jest jakby mapą Świata Niedotykalnego.
Jeśli twój umysł jest chwiejny, być może pewne sprawy naruszą jego równowagę. Jeśli nie pracuje jasno, pozwoli się schwytać w napotkane po drodze pułapki.
Odpowiedzcie na 3 proste pytania:
Czy sądzisz, że lepiej jest znosić krzywdę niż ją wyrządzać?
Czy sądzisz, że rozum wart jest więcej niż siła?
Czy sądzisz, że przyjaźń jest więcej warta niż bogactwo?

Odpowiedzcie szczerze.

Wstęp

Grę prowadzę na stronie internetowej stardoll.com w klubie Poland-Polska w temacie pod nazwą "Gra interaktywno-logiczna".
Jak nie wiecie na czym taka gra interaktywno-logiczna polega, macie pecha :D
Jest to gra na podstawie książki (w sumie prawie żywcem z niej wzięta) "Pałac o Stu Bramach" (Carlo Frabetti). Nie grajcie, żeby sobie postrzelać, powygłupiać się, czy inne duperele.
Jeśli zaczniesz grać z w tę grę (ale masło maślane) już nigdy się od niej nie uwolnisz, więc jeśli nie chcesz ryzykować, nie zaczynaj :)
Dziękuję za uwagę. "Powodzenia (...). Albo raczej rozsądku i rozwagi"
Dziękuję za uwagę i zapraszam do dalszej gry.