piątek, 16 kwietnia 2010

Książki-bramy

Wybrałyście bramę na wprost. (Proszę się tylko nie zrażać, że nikt się z wami nie zgadza i grać dalej!)


Otwierasz bramę przed sobą i wchodzisz do mrocznej biblioteki. Pod wszystkimi ścianami kwadratowego pomieszczenia o boku około dziesięciu metrów stoją wysokie aż do sufitu półki z książkami, a na środku stół do czytania. Rozczochrany krasnoludek ze szczeciniastą rudą brodą czyta grubą księgę przy świetle świecy.
Kiedy wchodzisz podnosi wzrok znad książki i pyta:
- Kto tam łazi?
Dwa krasnoludki w spiczastych czapkach wpadają do biblioteki.
- To duch - woła jeden.
- Gość ze Świata Dotykalnego - dodaje drugi.
- Dwa razy dwa? - pyta rudy krasnoludek.
- Cztery - odpowiadają chórem dwaj pozostali.
- A więc to prawda... Tak, już wyczuwam twoją obecność - mówi bibliotekarz, patrząc w twoim kierunku. - Dziwisz się pewno, że spytałem twoich towarzyszy, ile jest dwa razy dwa, ale to są chochliki i chciałem sprawdzić, czy nie kłamią. Być może nie znasz chochlików...
W tym momencie oba wspomniane chochliki przerywają krasnoludkowy nucąc:

Czy znasz chochliki,
sprytne ludziki,
co albo kłamią,
albo też wcale
kłamstw nie uznają -
to ci mądrale?...


- Otóż to - ciągnie bibliotekarz. - Chochliki dzielą się na dwie grupy: prawdomównych i łgarzy. Pierwsi zawsze mówią prawdę, drudzy - zawsze kłamią. I nie sposób ich odróżnić z wyglądu. No ale dobrze, cóż cię tu sprowadza, gościu ze Świata Dotykalnego?
- I po co pytasz? Wiesz doskonale, że nie może mówić - komentuje jeden z chochlików.
- Po to, żebyście wy mi odpowiedzieli - śmieje się rudy krasnoludek. - Założę się, że podglądaliście.
- On czyta jedną z książek-bram - odpowiada drugi chochlik. Są niemal identyczni; różnią się tylko tym, że jeden ma brodę żółtawą, drugi zaś śnieżnobiałą.
- Zamierza zbudzić Alicję - dodaje ten z żółtawą brodą.
- Skąd wiecie? - pyta bibliotekarz.
- Kapelusznik poprosił go o pomoc - odpowiada chochlik białobrody.
- A skąd wiecie, ze ten duch ze Świata Dotykalnego posłucha Kapelusznika? - docieka rudy krasnoludek.
- Bo wyczuwamy jego zainteresowanie i jego chęci - odpowiadają chórem chochliki.
- Świetnie - kiwa głową bibliotekarz. - W takim razie witamy w bibliotece - mówi, zwracając się do ciebie. -Znajdziesz tutaj książki-bramy - takie jak ta, którą właśnie czytasz (przypominam, że jest to gra na podstawie książki :] ) - zdolne połączyć czytelnika ze Światem Niedotykalnym.
- On nie wie, co to jest Świat Niedotykalny - wtrąca chochlik białobrody.
- Czujemy jego niepewność - zauważa drugi.
- Nikt nie wie, co to jest Świat Niedotykalny - wzrusza ramionami rudowłosy.
- Coś jednak wiemy - oponuje Białobrody.
- Naturalnie -przyznaje bibliotekarz. - Wiemy, że Świat Niedotykalny powstaje w myślach tych. którzy czytają określone książki lub słuchają pewnych historii. Nie wiemy jednak, jak to się dzieje, ani dlaczego.
- Niektórzy sądzą, że to czysta magia - dopowiada Żółtobrody - i że czarnoksiężnik z Oz stworzył Świat Niedotykalny.
- Pamiętacie, co mówiłem na temat magii - replikuje bibliotekarz. - "Magia" jest słowem, którego ludzie używają czasem na określenie tego, czego nie rozumieją.
- A ty rozumiesz Świat Niedotykalny? - pyta go Białobrody.
- Nie do końca, mam jednak swoją teorię...
- Wyłóż nam ją! - wykrzykują chórem chochliki.
- Zgoda. Otóż sądzę (i nie pytajcie mnie na jakiej podstawie, teraz wam tego nie wyjaśnię, ale nie jest to nieuzasadnione), że Świat Niedotykalny powstaje dzięki pewnemu urządzeniu...
- Urządzeniu? - dopytują się chochliki.
- Tak, ogromnemu komputerowi. Grupa uczonych próbowała skonstruować maszynę zdolną odczytywać ludzkie myśli. Okazało się, że umysł jest zbyt skomplikowany i nieuporządkowany, i nic z tego nie wyszło. Niemniej uczeni odkryli, że kiedy człowiek czyta pewne książki lub słucha pewnych historii, jego umysł uspokaja się i porządkuje, a wtedy fale mózgowe można odebrać i nagrać, tak jak program telewizyjny. Uczeni skonstruowali maszynę do odczytywania myśli czytelnika, umieścili anteny w całym Świecie Dotykalnym i zaczęli nagrywać myśli i uczucia milionów czytelników. I z całego tego nieustannie pobieranego materiału urządzenie to generuje Świat Niedotykalny. Dla mieszkańców Świata Dotykalnego jest on światem wirtualnym, dla nas - bardziej realnym niż ich własny.
- A te książki...? - zagaduje Żółtobrody.
- Książki - odpowiada rudy krasnoludek, wskazując szerokim gestem półki, zakrywające ściany sali - to książki-bramy, które nie tylko łączą Świat Dotykalny ze Światem Niedotykalnym, ale w swoim czasie posłużyły do zbudowania naszego świata. Są tutaj Przygody Alicji w Krainie Czarów, Czarnoksiężnik z Krainy Oz, Pinokio, Piotruś Pan, Przygody Tomka Sawyera, Księga dżungli, Wyspa skarbów. I oczywiście zbiory cudownych baśni braci Grimm, Perraulta, Andersena...
- Nie całkiem to pojmuję - drapie się w głowię Białobrody.
- Nikt tego do końca nie pojmuje - pociesz go bibliotekarz, uśmiechając się.
- A ja właściwie wolę nie rozumieć- ucina Żółtobrody. - Jeśli to, co mówisz jest prawdą, w rzeczywistości nie istniejemy; jesteśmy tylko produktem aktywności umysłowej mieszkańców Świata Dotykalnego. Straszne!
- Gdybyś nie istniał, nie mógłbyś się zastanawiać nad własnym istnieniem - śmieje się rudy. - Kury wykluwają się z jajek złożonych przez inne kury. A drzewo czereśniowe wyrasta ze zwykłej pestki czereśni. Ziarnkiem, które dało początek naszemu istnieniu (w każdym razie ja tak uważam), była aktywność myślowa innych osób, tak; tyle że potem rośliśmy i rozwijaliśmy się w obwodach wielkiej maszyny, aż staliśmy się niezależnymi indywidualnymi osobnikami, tak samo jak pestka czereśni rośnie na nawożone glebie, by przeobrazić się w nowe drzewo.
- I istnielibyśmy dalej, nawet gdyby mieszkańcy Świata Dotykalnego przestali opowiadać bajki i czytać książki? - pyta Białobrody z troską w głosie.
- Naturalnie, że tak - odpowiada bibliotekarz. - Jednak jeśli mieszkańcy Świata Dotykalnego będą czytać, nasz świat będzie się bogacić poprzez ich wkład. I ożywiać dzięki ich wizytom - dodaje patrząc w twoim kierunku, choć cię nie widzi.
- Właśnie, nasz gość musi ruszać dalej - mówi Żółtobrody. - Trzeba obudzić Alicję.
- Prawda, prawda - przyznaje bibliotekarz. - Życzymy miłego pobytu wśród nas.
To powiedziawszy naciska guzik, na skutek czego jedna z półek na lewej ścianie (stoisz tyłem do ramy, przez którą wszedłeś) powoli się przesuwa.
Nie widzisz innego wyjścia, więc będziesz musiał pójść tamtędy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz